Spędziliśmy tak kilka godzin. Wujek z tatą ledwo
przekonali ciocię żeby pojechała odpocząć, przespać się. Dałam im klucze do
mieszkania. Zadzwoniłam jeszcze do Sylwii, żeby tę noc spędziła z Dagą u
Huberta. Gdy usłyszała, co się stało, to od razu się zgodziła. Przed OIOMEM
została już tylko nasza trójka.
- Ty też powinnaś odpocząć – powiedział Misiek,
spoglądając na mnie troskliwie. Pokręciłam przecząco głową.
- Wszystko okej. Chcę jeszcze zostać.
Westchnął zrezygnowany. W tym momencie aparatura, do
której podpięty był mój kuzyn zaczęła wydawać dziwne odgłosy. Do sali szybko
zlecieli się lekarze i pielęgniarki. Serce waliło mi głośno. Nie wiedziałam, co
się dzieje. Wstałam i podeszłam do szyby. Chłopcy zrobili to samo. Patrzyłam na
sytuacje po drugiej stronie z paniką w oczach. Bałam się, że zaraz lekarz
wyjdzie z grobową miną i oznajmi mi coś strasznego. Zrobiło mi się słabo.
Stałam jednak dalej i obserwowałam wszystko. W końcu sytuacja się chyba
unormowała, ponieważ lekarze wyszli. Wyjaśnili mi, że zagrożenie minęło i nie
powinno się powtórzyć. Podziękowałam mu i wróciłam do chłopaków. W pewnym
momencie zrobiło mi się ciemno przed oczami. Zatrzymałam się i przytrzymałam
ściany. Kubiak od razu się przy mnie znalazł i pomógł usiąść. Sebastian rzucił,
że przyniesie wodę. Oddychałam głębiej, a obraz wracał powoli do normalności.
Po chwili wrócił Adamczyk z plastikowym kubkiem. Siatkarz pomógł mi wypić
trochę. Obaj spojrzeli na mnie zmartwieni.
- Już w porządku – powiedziałam cicho.
- Powinnaś iść odpocząć. Jesteś wykończona – polecił
Kubi.
- Ale wrócimy tutaj rano? – zapytałam.
- Doskonale wiesz, że tak – pocałował mnie czule w czoło.
Wstał i podał mi rękę. W momencie, gdy podnosiłam się z miejsca poczułam
bolesne ukłucie w brzuchu. Nie był to jakiś zwykły skurcz. Skuliłam się i
jęknęłam. Bolało coraz mocniej. Przerażony siatkarz zawołał szybko pomoc.
Podbiegła do mnie pielęgniarka z wózkiem. Po jakimś czasie, gdy dostałam jakieś
środki, ból minął. Lekarz zalecił jednak zrobienie kilku szczegółowych badań. I
tak miałam w tym tygodniu umówić się na wizytę. Znowu wypadła ona wcześniej.
Pobrano mi krew, a następnie przewieziono na USG. Poprosiłam lekarza, aby był
przy mnie Michał. Siedział obok i ściskał moją rękę. Mężczyzna jeździł jakimś
urządzeniem po moim brzuchu.
- Chyba wszystko jest w porządku – stwierdził lekarz,
przypatrując się ekranowi.
- Chyba? – zdziwił się mój narzeczony.
- Na USG nic nie widać, ale powinni państwo zrobić
badanie, które sprawdzi, czy dziecko nie jest chore.
I znowu po raz kolejny tego dnia się przestraszyłam.
Ścisnęłam mocniej dłoń siatkarza.
- Może być chore? – spytałam ze strachem w oczach.
- W 16 tygodniu można już coś takiego stwierdzić. Proszę
się nie obawiać, być może te bóle i zawroty głowy są po prostu wywołane
stresem. Nie powinna się pani tyle denerwować i przemęczać.
Słowa lekarza jednak nie bardzo mnie uspokoiły. W czasie
ciąży stałam się jakaś dziwna. Bardziej przejmowałam się wszystkim. Doktor
zaproponował mi badanie, które nazywało się punkcją owodni. Polegało ono na
pobraniu płynów, które otaczały maleństwo za pomocą igły. Ostrzegł jednak, że
może ono doprowadzić do poronienia. Podkreślił, że takie przypadkiem nie
zdarzają się często, ale ryzyko jest. W tym momencie miałam ogromny mętlik w
głowie. Chciałam mieć pewność, że kruszyna jest zdrowa, ale bałam się, że przez
to mogę ją stracić. Lekarz nie widział sensu zostawiania mnie na noc, więc
wróciłam z Michałem do Żor. Cała drogę milczałam. Z jednej strony bałam się o
kuzyna, a z drugiej o dziecko. Po umyciu się nie poszłam od razu do sypialni,
tylko skierowałam się do salonu. Kubiak brał prysznic, a ja usiadłam sobie na
parapecie. Zaczęłam ręką głaskać mój niewielki brzuszek. W myślach rozmawiałam
z maluchem.
- Blanka, chodź spać – powiedział Misiek, który nie
wiadomo skąd się przy mnie znalazł. Spojrzałam na niego smutnymi oczami.
Położył swoją dużą dłoń obok mojej na brzuchu. Uśmiechnął się lekko. – Będzie
dobrze, na pewno.
- Boję się. Za dużo tego wszystkiego. Przerasta mnie to –
powiedziałam płaczliwym głosem. Siatkarz przytulił mnie mocno i pocałował w
czubek głowy.
- Jeśli się boisz, to nie musisz mieć tego badania. To
wszystko na pewno wywołał stres. Nie bój się, skarbie – starał się mnie
uspokoić.
- W dodatku Daniel…
- O niego to się naprawdę nie musimy martwić. To silny
facet i bez problemu się wyliże.
- Obyś miał rację – westchnęłam. Przyjmujący wziął mnie
na ręce, a ja objęłam go za szyję. Zaniósł mnie do łóżka. Wtuliłam się w niego
i dość szybko zasnęłam. W końcu miałam dzień pełen wrażeń.
Obudziłam się z samego rana. Michał spał, jak zabity.
Poszłam się umyć i przebrać (link). Zrobiłam mocniejszy makijaż, niż zwykle, a
dokładniej nałożyłam więcej podkładu. Byłam blada, jak ściana i miałam
podpuchnięte od płaczu oczy. Gdy wyszłam z pomieszczenia, to zajrzałam do
sypialni. Siatkarz wciąż smacznie spał. Zrobiłam sobie i jemu kanapki. Zjadłam
na szybko dwie i ubrałam kurtkę. Zostawiłam narzeczonemu kartkę, na której
napisałam, że pojechałam do szpitala sama, bo nie chciałam go budzić.
Wiedziałam, że pewnie będzie zły, ale trudno. Siedział ze mną cały poprzedni
dzień, w środę gra ciężki mecz, a po drodze jeszcze treningi. Nie może się tak
przemęczać. Wyszłam z mieszkania i skierowałam się na przystanek autobusowy. Po
5 minutach pojazd nadjechał. Zajęłam miejsce, wcześniej kupując u kierowcy
bilet. Wsadziłam słuchawki do uszu i włączyłam ulubione piosenki.
W Katowicach byłam po godzinie. Samochodem byłoby
szybciej, ale on stał pod moim blokiem. Wysiadłam na przystanku, z którego
najbliżej miałam do szpitala. Przed salą Daniela siedziała już moja rodzina.
Przywitałam się z nimi.
- I jak? – spytałam, siadając koło cioci.
- Bez zmian – westchnęła.
- Przynajmniej się nie pogarsza – mój tata starał się
znaleźć plusy w tym wszystkim. W tym momencie poczułam wibracje mojej komórki.
Dzwonił Michał, więc odebrałam natychmiast.
- Czemu mnie nie obudziłaś? – spytał z wyrzutem.
- Bo i tak zaraz masz trening, więc nie było sensu –
wytłumaczyłam.
- Jak ty w ogóle pojechałaś do Katowic?
- Autobusem.
- A gdybyś zasłabła? Albo znowu dostała jakiś skurczów?
Pomyślałaś o tym?
Odeszłam kawałek od rodziny żeby nie słyszeli rozmowy.
- Nie przesadzaj, dobra? – warknęłam. – Nic mi nie jest.
- Blanka, ja się tylko martwię – powiedział już
spokojniej.
- Nie masz powodów do obaw.
- A jak z Danielem?
– zmienił temat.
- Ciągle tak samo.
- Przyjadę po treningu. Zapewne będziesz w szpitalu?
- Tak – uśmiechnęłam się lekko.
- To do zobaczenia
– zakończył rozmowę. Wróciłam z powrotem do reszty. Ciocia uśmiechnęła się do
mnie ciepło.
- Widzę, że brzuszek zaczyna ci się zaokrąglać –
stwierdziła. Faktycznie, dzięki obcisłej bluzce było widać, że nie jest już
taki płaski.
- Trochę w ostatnim czasie zaczął rosnąć – zaśmiałam się
cicho, kładąc sobie na nim rękę.
- A jak się czujesz? – zapytał mój tata.
- Teraz dobrze – odparłam. – Wczoraj trochę było mi
słabo, bo za dużo się denerwowałam.
Nie chciałam mówić wszystkiego, bo wiedziałam, że wtedy
od razu odesłaliby mnie do domu. A ja chciałam jeszcze posiedzieć. Z tego
wszystkiego zapomniałam, że jest poniedziałek. Kacper napisał mi SMSa z
pytaniem, czy będę. Poprosiłam go żeby wytłumaczył mnie u wykładowcy, mówiąc że
nie przyszłam z powodów rodzinnych. Nie pytał, o co chodzi, za co byłam mu
wdzięczna.
Około 11 przyszedł lekarz. Powiedział nam, że Daniel
powinien się niedługo zacząć wybudzać. Jego stan się nie pogarsza, tylko
poprawia. Odetchnęliśmy z ulgą. Teraz pozostawało czekać na obudzenie się
Ciemnego. Stało się to bardzo szybko. Już po kilkunastu minutach zaczął powoli
otwierać oczy. Mój tata pobiegł szybko po lekarza, który wszedł do
pomieszczenia. Zbadał mojego kuzyna i wyszedł z uśmiechem. Powiedział, że
możemy do niego wejść, ale nie na długo, bo pacjent jest zmęczony. Napisałam
szybko wiadomość do Sebastiana, ponieważ on załatwiał wszystkie sprawy związane
z samochodem, wyścigiem. Obiecał przyjechać jak najszybciej. Weszliśmy do
Daniela. Trochę się przestraszył na widok swoich rodziców. Ciocia natychmiast
go przytuliła.
- Przestań, bo go udusisz – skarcił ją wujek.
- Cześć, Daniel – cmoknęłam go w policzek.
- Jak się czujesz? – zapytała kobieta, siadając na
krześle.
- Nie jest źle – uśmiechnął się delikatnie. – Jesteście
źli?
- Trochę – przyznała. – Dlaczego nam nie powiedziałeś?
- Bo wiem, że wtedy byśmy się pokłócili.
- Ale podobno wygrałeś parę wyścigów – uśmiechnął się
lekko wujek.
- Parę? Całą masę! – wtrąciłam ze śmiechem.
- Bez przesady – powiedział skromnie Ciemny.
- Na razie nie rozmawiajmy na ten temat – zaproponował
mój tata. Wszyscy się z nim zgodzili. Po chwili dołączył do nas Sebastian.
Powiedział, że do naprawy w aucie jest dużo, ale nie to teraz było
najważniejsze. Ważne było zdrowie mojego kuzyna. Ciemny niemal wyrzucił swoich
rodziców po godzinie siedzenia, bo widać było, że oboje są zmęczeni. Mnie też
chciał odesłać, ale ze mną tak łatwo już nie było. Poza tym podjęłam pewną
decyzję i musiałam zostać. Jakiś czas później drzwi znowu się otworzyły.
- O, nawet ciebie tu ściągnęli – zaśmiał się Daniel. Spojrzałam na przybysza. Był to Michał. Cmoknął mnie na
powitanie w skroń.
- Widzę, że dobrze się masz – wyszczerzył się siatkarz.
Stanął za mną.
- Wyszedłbym już najchętniej – westchnął znudzony.
- No nie tak prędko, kochany – parsknęłam.
- Czy mógłbyś, Michale, z łaski swojej zabrać tego
potwora o imieniu Blanka?
Zgromiłam go spojrzeniem.
- Zabiorę, zabiorę – odparł Kubiak.
- A może ja nie chcę? – oburzyłam się.
- Przecież widzę, że jesteś padnięta – wywrócił oczami.
- Mam wyrzuty sumienia, że to przeze mnie – skrzywił się
brunet.
- No chyba zwariowałeś – rzuciłam.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę, a potem Michał wręcz siłą
wypchał mnie za drzwi. Pomruczałam, pomruczałam, ale poszłam.
- A zajrzymy jeszcze w jedno miejsce? – spytałam, patrząc
na niego.
- Jakie?
- Chcę się zapisać na to badanie – wyjaśniłam.
- Jesteś pewna?
Kiwnęłam twierdząco głową. Pocałował mnie czule w czoło.
Skierowaliśmy się do lekarza, który mnie wczoraj przyjmował. Wyznaczyliśmy datę
badania. Najbliższy wolny termin był już następnego dnia. Zgodziłam się. Im
szybciej, tym lepiej. Na wyniki podobno się długo czekało.
_____________________
Przypominam o konkursie!
Pozdrawiam ;*
Jejku, mam nadzieje, ze nic powaznego sie nie dzieje i te skurcze i bole to faktycznie przez stres..
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze Ciemny sie wybudzil i ze ma sie dobrze ;)
Pozdrawiam ;*
Jakoś mało optymistyczny ten rozdział :/
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że dziecku nic nie zagraża i wszystko wywołane było stresem. Nie chcę by Kubiaki straciły maleństwo.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Daniel się wybudził. :)
Btw. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) Jeśli masz ochotę, odsyłam na bloga do zakładki, tam jest wszystko wyjaśnione, jeśli chodzi o zasady. ;)
Pozdrawiam ;*
świetnie, że z Danielem już jest ok ;) Trzymam mocno kciuki, aby dziecko było zdrowe ;) Chyba aż taka wrednażeby im dziecko zabijać to nie jesteś :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;**
Mam nadzieję, że jej naprawdę nic nie będzie. Ona jest uparta jak osioł powinna dużo odpoczywać, ale co zrobić jak na tyle stresów ją narażasz.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :*
Super , że kuzyn Blanki ma sie już dobrze . Oby maleńskwo Blanki i Michała było zdrowe , a te skurcze i zawroty były spowodowane stresem i przemęczeniem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam M.R.
Oby dzidzia była zdrowa! ;) Tyle mam dzisiaj do powiedzenia;D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Super rozdział :D
OdpowiedzUsuńDobrze, że z Danielem już lepiej:) no ale teraz najważniejsze żeby z dzieciątkiem nic złego sie nie działo. Oby pogorszenie stanu było wywołane stresem...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Tylko nie dziecko ;( proszę tylko nie dzIecko ;(
OdpowiedzUsuńJak dobrze że Danielowi nic się nie stało,ale gorzej teraz z dzieckiem i mm nadzieję że nic się nie stanie,oni powinni być szczęśliwi a teraz to wszystko się sypie.
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na kolejny.
Pozdrawiam ;*
Jeny, aż sama zaczęłam się bać :/. Mam takie dziwne uczucie, że coś się może stać lub dzidziuś będzie chory :(. Oby to się nie stało !. Fajnie, że Daniel się obudził :). No i jest gites ! Pozdrawiam Dooma :).
OdpowiedzUsuńJuz myslalam na poczatku ze poronila. Oby dzidzia byla zdrowa. Super ze z Danielem wszyatko ok . Do nastepnego :D
OdpowiedzUsuńDobrze, że Daniel już się wybudził :) Oby z dzieckiem Blanki i Miśka też było wszystko ok.
OdpowiedzUsuńUff... Ciesze się, że z Ciemnym wszystko w porządku. Mam nadzieje, że z dzieckiem wszystko w porządku.
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo weny i do następnegi;-)
Pozdrawiam:-*
Dobrze, że z Danielem jest już oken. Misiek jest taki suodki jak się opiekuje Blanką, mam nadzieje, że z dzidzią wszystko dobrze, czekam z niecierpliwością na nastepny :D/M
OdpowiedzUsuńZ Danielem jest ok, to teraz żeby z dzidziusiem było dobrze ;). Taka szczęśliwa rodzinka <\3
OdpowiedzUsuńNawet nie wiesz, jak mi ulżyło kiedy z Ciemnym się poprawiło, bo uwielbiam gościa! Chybabym Cię udusiła, gdzyby coś mu się stało :c Szczerze to tak znając ciebie spodziewałam się kolejnej kłotni między naszym narzeczeństwem, ale na szczęście obyło się bez tego :D Boję się tylko o ich kruszynę :c Weź nic nie zmieniaj, teraz jest super ^.^ Pozdrawiam, Diana x
OdpowiedzUsuńps. zapraszam do mnie na przed ostatni - 9 rozdział :)
Świetny rozdział :D
OdpowiedzUsuńDobrze, że Danielowi nie stało się nic poważnego :) Mam nadzieję, że Blanka nie poroni i wszystko będzie dobrze...
Pozdrawiam i czekam na następny ;**
Matko z córką! (czy jak to tam xD)
OdpowiedzUsuńOby z dzieckiem bylo wszystko w porządku.... :/
A co do Daniela, to dobrze, że już jest okej. :)
Ale ja się boję kurczę. :/
Dodaj szybciutko nowy rozdział. ;**
Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili do siebie na szóstkę. :) http://ciesz-sie-kazda-chwila.blogspot.com/
Do następnego :*
zostałaś nominowana do liebster award szczegóły na moje-zycie-to-siatkowka.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;**
Fajnie, że Danielowi się nic nie stało. Mam nadzieję, że z dzieckiem Blanki i Michała wszystko będzie dobrze
OdpowiedzUsuńEj mam na nadzieje,że nie popsujesz bo normalnie Cię uduszę. Dobrze,że Daniel się wybudzić i z nim wszytko dobrze.Mam nadzieję że dzidzia będzie zdrowa i nie dojdzie do poronienia.Pozdrawiam do nastepnego
OdpowiedzUsuń